Jesteś tu: Strona główna » Praktyczne porady konsumenckie » abc konsumenta » Ile wart jest mój podpis
Ile wart jest mój podpis
abc konsumenta
2002-11-06 00:00:00Podpisać możesz. Przeczytać musisz.
Rzadko się nad tym zastanawiamy a przecież właśnie podpisem wyrażamy na coś zgodę bądź do czegoś się zobowiązujemy. Podpisujemy bez czytania, bez zastanowienia, kierowani pierwszym odruchem. Wchodzi nam to w nawyk. Podpisujemy poważne umowy zaledwie rzucając na nie okiem, naiwnie wierząc w to, co usłyszymy od pracowników różnych firm. Nieprawda? Proponujemy rodzaj krótkiego testu.
Czy podpisaliście Państwo coś bez wcześniejszego dokładnego przeczytania treści, pod którą złożyliście podpis, bo:
W przypadku zawierania np. umów kredytowych, ubezpieczeniowych lub o usługi turystyczne prawo przewiduje - nie bez powodu - obowiązek zawarcia umowy w formie pisemnej a także precyzuje, co powinno się w niej znaleźć. Treść umowy jest podstawowym źródłem informacji, do czego zobowiązują się strony, jakie są ich prawa a także obowiązki. Tej informacji nie zastąpią ustne zapewnienia pracownika firmy ani slogany reklamowe.
Bo był taki miły
Chciałam zaciągnąć pożyczkę na remont mieszkania. Znalazłam ogłoszenie w gazecie i umówiłam się na spotkanie. Bardzo miły pan wyjaśnił mi zasady udzielania pożyczek i przedstawił umowę. Musiałam wpłacić1500 zł i za ok. 3 tygodnie mogłam uzyskać pieniądze. Nie wzięłam ze sobą okularów i dlatego nie przeczytałam umowy, ale wyjaśnienia pracownika były bardzo przekonujące. Wszystko wyglądało tak, jak tego oczekiwałam, wystarczyło we wskazanym mi miejscu złożyć podpis. Po miesiącu okazało się, że pożyczki szybko nie dostanę i nie odzyskam też wpłaconych pieniędzy, muszę spłacać raty za pożyczkę, której nie dostałam jeszcze, a pan, z którym chciałam się skontaktować ponownie, już nie był taki miły.
Przeczytaj zanim zaczniesz gotować
Pewnego dnia odwiedził mnie w domu akwizytor sprzedający nowoczesne garnki. Przekonał mnie, że powinnam się zdrowo odżywiać i dlatego je kupiłam, choć były bardzo drogie. Podpisałam też umowę, nie miałam czasu jej przeczytać, bo pan już się bardzo spieszył. Po kilku dniach zobaczyłam w sklepie identyczne garnki, ale dwa razy tańsze. Starałam się skontaktować ze sprzedawcą – bezskutecznie. Dopiero później przeczytałam umowę. Okazało się, że był w niej punkt o prawie do odstąpienia w ciągu 10 dni od jej zawarcia. Niestety termin właśnie minął, a ja straciłam pieniądze.
Ubezpiecz się na wypadek niewiedzy
Chciałem się ubezpieczyć od nieszczęśliwych wypadków i choroby. Wykupiłem polisę. Kiedy pośrednik ją wypełniał, wydawało mi się, że wszystko mu wyjaśniłem, o jakie ubezpieczenie mi chodzi. Kiedy zachorowałem, okazało się, że odszkodowanie mi nie przysługuje, bo mogę się o nie ubiegać tylko w przypadku trwałego kalectwa. Rzeczywiście tak zostało zapisane w umowie, a ja tego nie doczytałem. Jednym słowem nabyłem polisę, ale nie ubezpieczyłem się.
Zanim zmienisz się w słup ogłoszeniowy
Skorzystałem z oferty firmy wysyłkowej i zamówiłem aparat do masażu. Po jakimś czasie zaczęły przychodzić do mnie stosy materiałów reklamowych i ofert zakupu "po niewiarygodnej cenie tylko dziś” zupełnie niepotrzebnych mi rzeczy. Bardzo mnie to denerwuje i powoduje dużą niewygodę. Chciałem sprawę wyjaśnić. Wtedy okazało się, że wyraziłem zgodę na otrzymywanie tych materiałów, podpisując się pod umieszczoną na zamówieniu klauzulą o wyrażeniu zgody na przetwarzanie danych osobowych.
"In blanco" znaczy kłopoty
Upatrzyłam sobie w sklepie telewizor, był drogi, więc zdecydowałam się na raty. Podpisałam umowę in blanco z panem – pośrednikiem banku w sklepie. Po kilku dniach odesłano mi pocztą wypełnioną i podpisaną przez bank umowę. Zdumiałam się, gdyż w rubryce suma kredytu wpisana była dużo wyższa kwota niż ta, na którą umawiałam się w sklepie. Na nic zdały się moje wyjaśnienia w banku - pod umową widniał mój podpis, więc zgodziłam się na wysoką prowizję pośrednika.
Uśmiech losu
Cały tydzień obfitował w przykre wydarzenia i wreszcie uśmiech losu – wygrałem pobyt w luksusowym apartamencie na Teneryfie. A zatem nie jestem pechowcem, jak sobie wcześniej myślałem... Zaproszono mnie na kilkugodzinną prezentację fantastycznych wakacji w różnych zakątkach świata. Było tak przyjemnie. Złożyłem podpis na jakimś formularzu, prezenter zdecydowanie oświadczył, że czytanie go to strata czasu, tym bardziej że wszystko zostało już powiedziane. Następnego dnia - wielkie rozczarowanie. Po dokładnym przeczytaniu niewinnego formularza okazało się, że jest to umowa i będę musiał wpłacić ogromną sumę pieniędzy. Moja sytuacja materialna jest bardzo trudna i nie jestem w stanie ponieść takich kosztów. Firma twierdzi, że nie muszę płacić całej kwoty, mam prawo odstąpić od umowy, ale to również kosztuje - jestem zobowiązany, tak mówi umowa, którą podpisałem, do zapłaty na rzecz przedsiębiorcy kosztów niezbędnych do jej zawarcia. Jakich kosztów, dlaczego tak wysokich ? A wygrana wycieczka ?... Nikt o niej nie pamięta.
Ile czasu zajmuje Państwu wybranie i kupno nowych butów albo płaszcza? A ile czasu poświęcacie Państwo na zawarcie umowy, której wartość jest np. 100 razy większa i która może zaważyć na całym dalszym życiu?
PO PIERWSZE: CZYTAJ, CZYTAJ, CZYTAJ
Czasem podpisanie umowy powinno być poprzedzone solidną lekturą. Przy skomplikowanych umowach, rodzących wieloletnie zobowiązania z naszej strony, obciążonych większym ryzykiem finansowym, np. zawieranych z bankiem, firmą ubezpieczeniową, budowlaną, nie wystarczy przeczytanie samej umowy. Jeżeli w jej treści znajdują się odwołania do regulaminów albo ogólnych warunków umowy i dokumenty te otrzymamy w chwili zawierania umowy, to przed złożeniem podpisu powinniśmy je przeczytać, by ustrzec się przykrych niespodzianek. Jeżeli w umowie znajduje się klauzula, że otrzymaliśmy jakieś dodatkowe regulaminy i znamy ich treść – dopilnujmy, aby rzeczywiście zostały nam przekazane.
PO DRUGIE: PYTAJ
W przypadku, gdy zanosi się na długie czytanie, lepiej wziąć wszystkie dokumenty do domu i spokojnie je przeanalizować. W razie jakichkolwiek wątpliwości, można szukać porady w Federacji Konsumentów lub u powiatowych rzeczników konsumentów. Poważne umowy najlepiej konsultować z prawnikiem.
Przy wyborze firmy i typu umowy nie powinniśmy ulegać żadnej magii, snobizmom i sentymentom, ale kierować się tekstem umowy.
PO TRZECIE: PAMIĘTAJ O SWOICH PRAWACH
Warto też wspomnieć, że osoby nie mogące czytać, np. osoby niewidome, chcąc zawrzeć umowę na piśmie, powinny udać się do notariusza. Taki obowiązek wynika z art. 80 kodeksu cywilnego i jest podyktowany troską o interesy osób, które samodzielnie nie mogą poznać treści zawieranej umowy.
Nie zawsze szukanie porady i wyjaśnień jedynie w firmie zainteresowanej sprzedaniem swego produktu jest korzystne. Dlaczego? Oto przykład:
A: Cześć! Będę miała nowy samochód!!!
B: Przecież cię na niego nie stać.
A: Wezmę pożyczkę.
B: Żaden bank nie da ci kredytu, masz za małe dochody.
A: Bank może nie. Znalazłam firmę, udzielają świetnych pożyczek. Niskie oprocentowanie, za miesiąc mogę jeździć własnym samochodem.
B: Czytałaś umowę?
A: Nawet chciałam. Ale była duża kolejka, a druki są ścisłego zarachowania. Na szczęście pracownik wszystko mi dokładnie wytłumaczył. Jutro wpłacam ratę wstępną.
B: Ja już wpłaciłam.
A: ?????
B: Podpisałam umowę jakieś pół roku temu.
A: Nie rozumiem. Przecież nie masz jeszcze nowego samochodu.
B: I pewnie nieszybko go kupię. Straciłam 5 tysięcy!
A: Jak to?
B: Umowa nie określa daty przyznania pożyczki. I jest bardzo niekorzystna.
A: Po co ją podpisałaś?
B: Pracownik firmy powiedział, że te postanowienia nie będą mnie dotyczyły, bo jestem szczególnym klientem. W życiu nie dam się tak więcej nabrać! I tobie radzę to samo!
Aby ocenić, czy umowa jest korzystna, trzeba ją :
Jeżeli ocena nie będzie najlepsza, to próbujmy negocjować postanowienia umowy tak, aby bardziej odpowiadały naszym potrzebom. Mamy do tego prawo !
Może się zdarzyć, że opamiętanie przyjdzie już po fakcie – podpis złożony, klamka zapadła. Jeżeli umowa nie przewiduje możliwości odstąpienia od niej, to możemy to uczynić jedynie za zgodą drugiej strony.
Są jednak wyjątki. Konsument może odstąpić bez podawania przyczyn od umowy:
Przepisy o możliwości odstąpienia od wyżej wymienionych umów mają liczne wyjątki, więc lepiej - podpisując umowę - nie zakładać z góry, że za kilka dni od niej odstąpimy.
Kiedy podpisaliśmy niekorzystną umowę, zawierającą postanowienia, na które nie mieliśmy wpływu i nie możemy już od niej odstąpić, to pozostaje zastanowić się, czy jakieś jej klauzule nie są
przypadkiem niedozwolonymi postanowieniami umownymi. Art. 3853 kodeksu cywilnego zawiera przykładowy katalog takich niedozwolonych postanowień, które - nawet gdy znajdą się w umowie - nie będą wiążące dla konsumenta. Należy jednak pamiętać, że dochodząc swoich praw na podstawie tych przepisów, nieuniknione może okazać się rozpoczęcie procesu sądowego.